|
Bitwa Warszawska - Inscenizacja Ossow
Bitwa Warszawska - Inscenizacja Ossów
Bitwa pod OssowemBitwa pod Ossowem rozegra³a siê 14 sierpnia 1920r. Odby³a siê ona w ramach bitwy 1. armii, której zadaniem by³o odeprzeæ natarcia nieprzyjaciela na przedmoście do dnia 16 sierpnia tzn. do czasu kiedy wojska pod dowództwem Marsza³ka Pi³sudskiego wyrusz¹ znad Wieprza.
Stan wojska bolszewickiego:
235 pu³k strzelców liczy³ 330¿o³nierzy i 23 karabiny maszynowe
236 pu³k- 313 ¿o³nierzy i 21 karabinów maszynowych
237 pu³k- 398 ¿o³nierzy i 19 karabinów maszynowych
dwie baterie artylerii z³o¿one z 8 dzia³ 3-calowych.
Stan wojska polskiego w Ossowie:
2 batalion 33pp z por. W³odzimierzem Micha³owskim
33pp z p³k Jerzym Sawickim
dwie kompanie 221 pp przyby³e na uzupe³nienie do 33 pp
236 pp z³o¿ony z ochotników z Warszawy (uczniowie i studenci) wcielony do do 36 pp jako II batalion (biwakowa³ na ³¹ce miêdzy Ossowem a rzeczk¹). Batalion liczy³ 9 oficerów i 480 szeregowych, którymi dowodzi³ por. Stanis³aw Matarewicz.
Obronê wspiera³a artyleria i dwa poci¹gi pancerne "Mściciel" i "Paderewski", kursuj¹ce na torach pod Wo³ominem.
Odcinek Okuniew i Leśniakowizna:
Do obsadzenia umocnieñ ca³ego odcinka Okuniew dowódca dywizji przeznaczy³ 21 pu³k piechoty dowodzony przez mjr Przyja³kowskiego. Jakośæ wcześniej wykonanych prac in¿ynieryj-nych oceniona zasta³a bardzo krytycznie - wykonanie fatalne, pe³no „martwych pól”. W rejonie Leśniakowizny pozycja by³a nieco lepsza ni¿ pod Okuniewem, ale bardzo s³abe przeszkody drutowe.
D-ca 21 pu³ku piechoty postanowi³ pó³nocn¹ czêśæ odcinka, ³¹cznie z Leśniakowizn¹, do wzgórza 116, obsadziæ si³ami 3 batalionu, wzmocnionego kompani¹ ciê¿kich karabinów maszynowych. Od wzgórza 116 do Okuniewa si³ami 1 batalionu. Oba bataliony wystawi³y na pierwsz¹ liniê obrony po dwie i pó³ kompanii piechoty oraz po kompanii ciê¿kich karabinów maszynowych.
Atak Polaków
Wpisa³ Justyna Balcerzak
Czwartek, 31. Lipiec 2008 14:26
Zaniepokojony sytuacj¹ pod Ossowem dowódca 8 DP p³k Burhardt-Bukacki jecha³ z miejsca postoju w Z¹bkach do Ossowa, by osobiście pokierowaæ walk¹. Wyda³ te¿ rozkaz by dwa bataliony 13 pu³ku piechoty wyruszy³y z poligonu towskiego do Ossowa. Ze wzglêdu na znaczn¹ odleg³ośæ mog³y one pojawi' polu walki dopiero ko³o godziny 11.00.
Po zlustrowaniu pierwszej linii dowódca dywizji doszed³ do wniosku, ¿e bolszewicy wyczerpali ju¿ swoje mo¿liwości ofensywne i nawet kontratak prz wadzony ze skrzyd³a niewielkimi si³ami zmusi ich do odwrotu.
Ocena p³k Burhardta-Bukackiego by³a jak najbardziej trafna. Oddzia³ bolszewików mimo w³amania siê w polskie pozycje pod Leśniakowizn¹ i Ossowem nie mia³ ju¿ si³y do kontynuowania natarcia. Dowódca Putna zwróci³ siê o pomoc do s¹siedniej, prawoskrzyd³owej brygady stacjonuj¹cej w rejonie Rêczaj i Kolna. Spotka³ siê jednak z odmow¹.
w rezultacie oba pu³ki sowieckie w Ossowie zosta³y niemal ca³kowicie odciête od swoich ty³ów.
w wyniku przerwania frontu przez nieprzyjaciela dowództwo 8 DP postanowi³o wys³aæ do Ossowa 3 batalion, który kwaterowa³ w barakach rembertowskich.
Po uzyskaniu tych wiadomości por. Szewczyk pomaszerowa³ ze swym batalionem przez poligon do Ossowa, jego pododdzia³ sk³ada³ siê z dwóch kompanii piechoty i kompanii karabinów maszynowych. Wśród piechurów znajdowa³o siê 80 ochotników wcielonych w szeregi jednostki dopiero w noc poprzedzaj¹ca natarcie. Ich wartośæ bojowa budzi³a du¿e w¹tpliwości. Por. Szewczyk rozkaza³ rozwin¹æ siê 10 kompanii piechoty ppor. Marchewy na prawe skrzyd³o, 9 kompanii - na lewo. W centrum ustawi³ kompanie karabinów maszynowych. Za obu skrzyd³ami umieści³ niewielkie odwody kompanijne.
Gdy 3 batalion zbli¿y³ siê do Ossowa, nad tyralier¹ zagwizda³y pociski nieprzyyjaciela. Ochotnicy zaczêli chwiaæ siê i wahaæ. Widz¹c to por. Szewczyk zarz¹dzi³ zbiórkê batalionu, ostro z³aja³ opiesza³ych i jeszcze raz, niczym na æwiczeniach, rozsypa³ batalion w tyralierê. Po kilku minutach wzorowo ju¿ posuwaj¹ca siê do przodu tyraliera wysz³a poln¹ drog¹ na zarośla porastaj¹ce rzeczkê D³ug¹. Co peewien czas por. Szewczyk zatrzymywa³ batalion, sprawdza³ porz¹dek i oswaja³ ochottników ze świstem wra¿ych pocisków. W zaroślach spotka³ oko³o 60 ochotników z rozbitych na pocz¹tku walki pododdzia³ów. Por. Szewczyk odda³ ich pod komendê sier¿anta Woltyñskiego z 10 kompanii piechoty. Mieli posuwaæ siê w charakterze odwodu za kompani¹ karabinów maszynowych. Nad rzeczk¹ tyraliera zatrzyma³a siê na chwilê, patrole bojowe przesz³y po p³yttkiej wodzie na drugi brzeg i penetrowa³y teren. Por. Szewczyk wraz z podchor¹¿ym artylerii po przebyciu rzeczki zauwaa¿y³ z krzaków z niewielkiej odleg³ości okopuj¹c¹ siê piechotê nieprzyjaciela, a na drodze z Ossowa do Turowa maszeruj¹cy wiêkszy oddzia³ bolszewików. W środku wsi strzela³y karabiny maszynowe.
Po zorientowaniu siê w sytuacji por. Szewczyk rozkaza³: "na mój gwizdek ka¿dy wystrzeliæ po piêæ naboi a nastêpnie ruszyæ biegiem przez rzeczkê na nieprzyjaciela!".
Natarcie ruszy³o oko³o godziny 11.00. Baterie da³y ognia, piechurzy ruszyli rzodu. Kompania karabinów maszynowych przesz³a za dowódc¹ batalionu na mostek. Wed³ug pó¿niejszej oceny p³k Burhardta-Bukackiego natarcie 3 batalionu by³o "jedno z najlepiej prowadzonych jakie widzia³em na wojnie" .Stanowi³o ono dla przeciwnika zupe³n¹ niespodziankê, tote¿ zaskoczenie w pe³ni siê uda³o. Pocz¹tkowo bolszewicy otworzyli bez³adny ogieñ, ale widz¹c, ¿e nie robi on wra¿enia na brawurowo atakuj¹cych Polakach, szybko siê za³amali. Przemêczeni ponad 7 godzin walk¹, wyg³odzeni i odczuwaj¹cy brak amunicji, pozbawieni wsparcia odwodów, ¿o³nierze sowieccy rzucili siê do ucieczki. Chaos i zamêt w ich szeregach pog³êbi³ celny teraz ogieñ polskiej artylerii. Za Ossowem Sowieci próbowali stawiæ opór ale ogieñ nacieraj¹cych piechurów zmusi³ ich do odwrotu. Ale tak¿e ogieñ sowieckich kaemów da³ siê Polakom we znaki. Poleg³ sier¿. Woltyñski, ochotnicy pierzchli z pola walki.
Widz¹c uchodz¹cego nieprzyjaciela ruszy³y do przodu kompanie 21 pu³ku piechoty i pododdzia³y 36 i 33 pu³ków piechoty znajduj¹ce siê w pobli¿u wsi. Wszysttkie te jednostki przewali³y siê przez wieś i pogoni³y w stronê Leśniakowizny. Zamêt w szeregach przeciwnika powiêkszy³y tabory uciekaj¹ce na ³eb na szyje na wschód. Widz¹c co siê dzieje ppor. Wilhelm Kasprzykiewicz z 12 kompanii 47 pu³ku piechoty uderzy³ z rejonu wzgórza 102 i po³udniowych krañców Wo³omina. Gwa³towwny ogieñ jego ¿o³nierzy powiêkszy³ jeszcze panikê i przysporzy³ znaczne straty bollszewikom. Kasprzykiewicz pojma³ l oficera i 42 ¿o³nierzy, zdoby³ jeden kaem. W rezultacie Sowieci wycofali siê tak¿e z Leśniakowizny w stronê Majdanu gdzie zatrzymali siê na przedpolu I linii obronnej Polaków. Wieczorem resztki obu puu³ków 79 Brygady zosta³y wycofane z frontu. Ich miejsce zajê³y oddzia³y 17 Dywizji Strzeleckiej.
Do polskich bohaterów bitwy nale¿a³ kpr. Śliwiñski z 33 pp, który zaczai³ siê za cha³up¹ u wylotu Os sowa i wystrzela³ obs³ugê kaemu, a nastêpnie uderzy³ kolb¹ karabinow¹ celuj¹cego weñ krasnoarmiejca, z³ama³ mu rêkê i wzi¹³ do niewoli.
Po wyparciu przeciwnika z Ossowa i Leśniakowizny zwyciêskie pu³ki polski zatrzyma³y siê i przyst¹pi³y do porz¹dkowania terenu. Zebra³y z pola zabitych i rannych, pog³êbi³y rowy strzeleckie, naprawi³y druty kolczaste, przez które przedar³ siê nieprzyjaciel.
Nastêpnego dnia 36 pu³k piechoty zosta³ zluzowany przez 13 pu³k. _.::0 sztab zaj¹³ miejsce w zniszczonym walkami Ossowie a 33 pu³k stan¹³ w odwooe. tak¿e w Ossowie. Wieczorem po godzinie 22.00 Sowieci podjêli próbê opanoo:mia Wo³amina. Odpar³ j¹ 47 pp przy wsparciu ogniowym poci¹gu pancernego !. iciel".
Meldunek sytuacyjny dowództwa Frontu Pó³nocnego z 15 sierpnia stwierdza³: "straty poniesione we wczorajszych walkach pod Ossowem i Leśniakowizn¹ wynosz¹ 60 zabitych i 300 rannych. 36 pu³k piechoty: zabity ppor. Świdziñski, ciê¿ko rannyy i zaginiony ppor. Haber, zabici ppor. Matarewicz oraz kapelan ks. Ignacy rupka ( ... ). Wziêto oko³o 50 jeñców w tym jednego dowódcê brygady i komisarza. Na przedpolu dośæ du¿o trupów. " Informacja o jeñcach nie by³a ścis³a. Wed³ug późniejszych publikacji sowieckich pod Ossowem poleg³ komisarz polityczny brygady Sankin i zastêpca dowódcy pu³ku 235. Chachanian nie dosta³ siê do niewoli.
W nocy z 15 na 16 sierpnia Sowieci ponowili próbê ataku jednak zosta³ on odparty.
Środa, 30. Lipiec 2008 13:51
1 i 2 kompania 236 pu³ku akademików, ostatnie nie bior¹cy udzia³u w walce, wesz³y w kolumnie dwójkowej na drogê do Ossowa. Najwyraźniej zamierza³y, zgodnie zreszt¹ z rozkazem dowódcy 33 pu³ku piechoty, do odejścia na zachodni skraj Ossowa. Jednak po konsultacjach z por. Stanis³awem Matarewiczem, zosta³ wydany rozkaz by S³owikowski, wraz ze swoj¹ 1 kompani¹, wysun¹³ siê w lewo od drogi, zaś 2 kompanie por. Wiśniewskiego skierowa³ wzd³u¿ po³udniowego skraju wsi. Gdy ¿o³nierze mijali ogrody wiejskie i op³otki podbieg³ do S³owikowskiego ks. Ignacy Skorupka i gor¹co poprosi³ by móg³ "iśæ z ¿o³nierzami i wzi¹æ udzia³ w tej pierwszej bitwie". Dowódca kompanii wyrazi³ zgodê, ksi¹dz ruszy³ do boju obok niego.
Akademicy nie mieli ¿adnego przeszkolenia wojskowego i nie potrafili rozwin¹æ siê w tyralierê. Tym bardziej, ¿e odbywa³o siê to pod ogniem nieprzyjacielskiej broni maszynowej. Kronikarz 33 pu³ku piechoty wspomina: "Mimo usi³owañ oficerów i szeregowych rozbijanie to przedstawia³o siê raczej jako k³êbienie mas chaotyczne. Pp³k Sawicki przeje¿d¿a³ konno wzd³u¿ linii kieruj¹c ochotnikami: po prostu bra³ ich za uszy i palcem wskazywa³ gdzie maj¹ siê rozbijaæ. Ochotnicy wreszcie zrozumieli o co chodzi i ruszyli do przeciwnatarcia."
Pocz¹tkowo tyraliera ruszy³a naprzód bez oddania strza³u. Wkrótce jednak nadlecia³y od wschodu najpierw pojedyncze pociski potem coraz gêstsze. Ogieñ nieprzyjaciela wzmaga³ siê w miarê zbli¿ania siê akademików do wschodniej czêści wsi. "Widz¹c, ¿e moja tyraliera zaczyna mi maleæ i chyliæ siê ku ziemi, a boj¹c siê by mi nie pad³a na ziemie sk¹d nie mia³em dobrego pola ostrza³u poderwa³em j¹ okrzykiem "hurra!" do biegu naprzód".
Tyraliera akademików wesz³a na r¿ysko prawie na wschodnim krañcu Ossowa teren by³ tu p³aski i odkryty. Wtedy od czo³a zaterkota³y wrogie karabiny maszynowe. Gdzie¿ z boku od strony wsi rozleg³y siê strza³y karabinowe. Przestraszeni silnym ogniem, w pierwszym w ¿yciu prawdziwym boju, ochotnicy zalegli i rozpoczêli bez³adn¹ strzelaninê w ró¿ne strony mieli du¿e k³opoty z ³adowaniem broni poniewa¿ nie otrzymali magazynków do karabinów a nie potrafili ³adowaæ pojedynczo, uczyli siê wiêc tego w trakcie walki. W dodatku mocno deprymowa³y ich jêki rannych i rzê¿enie konaj¹cych oraz rosn¹ce straty we w³asnych szeregach. l kompania wysunê³a siê mocno do przodu, natomiast 2 zosta³a szybko odparta przez nieprzyjaciela. W pewnym momencie ochotnicy z tej drugiej kompanii wespó³ z inna grup¹ z 236 pu³ku starli siê w walce wrêcz z przeciwnikiem na prawo od drogi. w tym czasie umar³ por. Matarewicz u którego lekarz stwierdzi³ udar sercowy.
Zagro¿ony z dwóch stron ppor. S³owikowski rozkaza³ pojedynczo, skokami wycofywaæ siê do ty³u. Odwrót ods³ania³ bezw³adny ogieñ akademików, skutecznie jednak powstrzymuj¹cy nacieraj¹cego przeciwnika. Mimo znacznych strat, ochotnikom uda³o siê wycofaæ do po³owy wsi. Rych³o okaza³o siê, ¿e Ossów jest zupe³ni ogo³ocony z wojska, bowiem "wszystko wycofa³o siê na poligon rembertowski" (wg s³ów por. Gajdy z l batalionu 36 pp). Pozosta³y tu tylko nieliczne grupki ¿o³nierzy z 33 i 36 pu³ków piechoty.
Bohaterski ppor. S³owikowski zebra³ rozproszonych ¿o³nierzy, do³¹czy³ ich do swojego pododdzia³u i jeszcze raz poderwa³ ludzi do ataku. "Linia rzuca siê z g³ośnym krzykiem "hurra!" naprzód. Bolszewicy cofaj¹ siê czêściowo ze wsi na jej wschodni kraniec - wspomina³ ppor. S³owikowski. - Jednak znowu¿ w ogniu kaemów natarcie nasze za³amuje siê i linia pada (na ziemiê). Z kolei bolszewicy przechodz¹ do kontrataku. Nie maj¹c w linii karabinów maszynowych nie mogê ich wstrzymaæ. Tyraliera nasza cofa siê na poprzednie pozycje."
S³owikowski zdawa³ sobie sprawê, ¿e jego ochotnicy nie potrafi¹ prowadziæ walki w obronie, dlatego piêciokrotnie podrywa³ ich znowu do ataku. Ofiarne kontrataki akademików przynios³y wielkie straty, ale równie¿ dziêki nim nacisk przeciwnika zel¿a³.
Starty by³y jak dot¹d dotkliwe. Z 236 pu³ku piechoty padli por. Matarewicz ppor. Zygmunt Miiller, ks. Skorupka, ppor. Wojciech Świdziñski, ranni zostali podporucznicy Szulje, Kamiñski, Szybowski. Jeszcze wiêcej oficerów straci³ 33 pu³k piechoty. Zginêli podporucznicy Mieczys³aw Kubala i W³odzimierz Micha³owski ranni zostali por. Świ¹tkowski, ppor. Wegliñski, ppor. Pa³ucki, ppor. Miklaszewski, ppor. Bia³y i podchor¹¿y Piotrowski.
Tymczasem wesz³y do walki nowe oddzia³y - kompanie marszowe 21 pu³ku piechoty. Ich wra¿enia, na pierwszy rzut oka po placu boju, nie by³y buduj¹ce. "O strony lasu zaczêli pokazywaæ siê ¿o³nierze uciekaj¹cy pojedynczo, później coraz wiêcej i w koñcu ca³¹ mas¹ - pisze w relacji ochotnik B³a¿ejewski z 2 batalionu 2 pp. - Gruchnê³a wieśæ, ¿e front przerwany, wiêc nasz dowódca kompanii niewiele myśl¹c zrobi³ zbiórkê batalionu i wyprowadzi³ nas na ³¹czki po³o¿one za stodo³¹ Ossowa. A wiara jakaś mi nieznana wia³a (z bitwy) na ola Boga. Poniewa¿ kul nieprzyjacielskie lecia³y dosyæ gêsto, przeto natychmiast po wyjściu na ³¹ki dowódca, da³ rozkaz: "w tyraliery i okopaæ siê." Tymczasem zosta³o paru rannych, lecz na nie wolno by³o strzelaæ dlatego, ¿e jakieś wojska w pop³ochu siê cofa³y. Oficerowi tych wojsk, z rewolwerami w rêku, starali siê powstrzymaæ wojsko ogarniête pan' zachêcaj¹c je na wroga. Dzielna postawa tych oficerów doda³a nam ducha i wiêkszej odwagi, a by³o tych oficerów dwóch: jeden pan pu³kownik i jakiś porucznik c~ podporucznik. " Owym podporucznikiem by³ S³owikowski natomiast podpu³kownikiem Jerzy Sawicki, który nie zwa¿aj¹c na wra¿e pociski wyjecha³ konno na drogi wiod¹c¹ przez Ossów i wydawa³ rozkazy do walki. Dzielnie asystowa³ mu jego adiutant por. £ukasik. Pp³k Sawicki pos³a³ na pomoc akademikom dwie kompani marszowe ochotników z 21 pu³ku piechoty, dowodzone przez "szlachetnego i dzielnego staruszka" mjr Zygmunta Dobrowolskiego, który z wielkim trudem rozwin¹³ tyraliery niedoświadczonych ¿o³nierzy.
Natarcie polskie rozwinê³o siê miedzy wsi¹ Ossów a rzeczk¹ D³ug¹ na po³udnie od drogi. Skupi³o teraz na sobie g³ówn¹ uwagê i ogieñ przeciwnika. Zdaj¹c sobie jednak dobrze sprawê z braku jakiegokolwiek przeszkolenia ochotników, mjr Dobrowolski nie chcia³ ryzykowaæ i rozkaza³ ¿o³nierzom paśæ na ziemiê, okopywaæ siê i prowadziæ ogieñ ci¹g³y do nieprzyjaciela. W trakcie walki m³odzi ch³opcy uczy siê ¿o³nierki.
Środa, 30. Lipiec 2008 10:09
Nad ranem 14 sierpnia, miêdzy godz. 3 a 4 nieprzyjaciel wykona³ "krótki artyleryjski napad ogniowy" i skierowa³ silne natarcie na Leśniakowiznê i Ossów. Piechota nieprzyjacielska nie napotka³a wielkiego oporu, gdy¿ pu³ki, które obsadza³y dośæ rozleg³y odcinek na po³udnie od drogi Leśniakowizna-Majdan, uleg³y przewadze nieprzyjaciela i zachwia³y siê, cofaj¹c siê w stronê Leśniakowizny. W trakcie wycofywania siê z Leśniakowizny pad³ ranny dowódca II batalionu 33 pp., por. Świ¹tkowski.
Pu³k dowodzony przez mjr. Kazimierza Sawickiego, nie móg³ przeciwdzia³aæ naporowi nieprzyjaciela. W chwili, gdy bolszewicy dotarli do po³owy wsi Leśniakowizna, zameldowa³ siê u mjr. Sawickiego ppor. Zygmunt Muller, dowódca 9. kompanii 36 pp, z odwodowego 3 batalionu. Mjr Sawicki u¿y³ 9. kompanii do przeciwuderzenia na lewo od drogi w kierunku krzaków, sk¹d zagra¿a³ nieprzyjaciel. Akcja ta nie powiod³a siê, gdy¿ dowódca kompanii pad³ zabity, a kompania zosta³a rozproszona. Resztki jej skupi³ ko³o siebie sier¿ant Wa³ecki, wycofuj¹c siê w kierunku Ossowa.
Dowódca 2. baterii 8 pu³ku artylerii polowej znajduj¹cy siê na punkcie obserwacyjnym na wschodnim krañcu Leśniakowizny, ledwie zd¹¿y³ zwin¹æ swój punkt i wycofa³ siê na mostek na rzece Rz¹dzy (obok stawów).
10 kompania 236 pp zosta³a tak¿e zaatakowana przez nieprzyjaciela na po³udnie od Leśniakowizny. Nie potrafi³a utrzymaæ zajmowanych stanowisk i niebawem wycofa³a siê na wzgórze 110. W ślad za ni¹ "poczê³y biegiem przechodziæ nieporz¹dane ale gêste tyraliery rosyjskie" (wg dowódcy 6 baterii 8 pu³ku artylerii polowej por. Borowskiego). Tylko jeden karabin maszynowy z 4 kompanii karabinów maszynowych otworzy³ ogieñ do nieprzyjaciela. Niebawem wspar³a go bateria por. Borowskiego. Pozosta³e dzia³a polskie milcza³y. Prawdopodobnie nie mia³y rozeznania w sytuacji i ba³y siê raziæ swoich. Tymczasem tyraliery sowieckie znik³y w zagajnikach w Leśniakowiźnie. Poczym pokaza³y siê za nimi nowe fale nacieraj¹cej brygady strzelców.
3 batalion 236 pp znalaz³ siê w du¿ym niebezpieczeñstwie. Jego odwód zosta³ zu¿yty w boju o Leśniakowiznê. Dowódca batalionu straci³ kontakt ze swymi pododzia³ami. Dowódcy kompanii nie stracili jednak g³owy i dzia³ali samodzielnie. Por. Sokó³ dowodz¹cy 12 kompani¹ zagi¹³ lewe skrzyd³o batalionu do wzgórza 110, nawi¹za³ kontakt z por. Borowskim prowadz¹cym nadal ogieñ do nieprzyjaciela . Wys³a³ te¿ patrole na rozpoznanie. Jeden z nich doniós³, ¿e nieprzyjaciel wkroczy³ do Ossowa. Poniewa¿ 6 bateria 8 pap znalaz³a siê na jego ty³ach, porucznik, za zgod¹ dowódcy batalionu wycofa³ j¹ na wzgórze 106 pod Rembertowem.
Natomiast 3 batalion 33 pp trwa³ na swoich stanowiskach odpieraj¹c natarcie nieprzyjaciela. Niebawem jednak jego 11 kompania odwodowa dosta³a siê pod ogieñ z ty³u, od prawego skrzyd³a. Oznacza³o to, ¿e przeciwnik przerwa³ front pod Leśniakowizn¹ i naciera na Ossów. Niebawem 11 kompania dosta³a siê pod ogieñ i musia³a siê wycofaæ do Ossowa. W Leśniakowiźnie zaci¹gniêto w szeregi kilkunastu rozbitków spośród rozproszonego oddzia³u ochotników. Dźwigaj¹c rannego ppor. Pa³uckiego, Zdrojewski dotar³ do Ossowa, zabieraj¹c po drodze kilku innych rannych.
Oko³o godziny 5 widok pola bitwy bi³ przera¿aj¹cy. "W wielkim nieporz¹dku gromady ochotników bieg³y z powrotem do Ossowa nie zwracaj¹c uwagi na wo³ania i rozkazy dowódców. Podporucznik Boles³aw Szulje nie zdo³a³ opanowaæ oddzia³ów, zreszt¹ niezad³ugo zosta³ ranny ( ... ) Wkrótce masa uciekaj¹ca wpad³a do Osowa. Czêśæ ¿o³nierzy nie mog¹c opamiêtaæ siê i otrz¹sn¹æ z panicznego strachu pêdzi³¹ dalej w g³¹b wsi. Czêśæ, zreszt¹ nieliczna, skupi³a siê grupkami ko³o swoich oficerów. Na przyk³ad kilkudziesiêciu ludzi zdo³a³ utrzymaæ ranny ppor. Bronis³aw Szulje. Podobn¹ grupê ¿o³nierzy przyprowadzi³ równie¿ por. Zdrojewski z 33 pp, który zaj¹³ stanowisko u zachodniego wylotu Ossowa."
Z potê¿nym okrzykiem "ura!" i "dajosz Warszawu" pewni bliskiego ju¿ zwyciêstwa Sowieci parli naprzód, pêdz¹c przed sob¹ gromadê niedoświadczonych ¿o³nierzy i spanikowanych ochotników, którzy dopiero dzieñ lub dwa dni wcześniej dostali broñ do rêki i nie bardzo umieli siê ni¹ pos³ugiwaæ. W oczach tych uciekinierów nieprzyjaciel mia³ przewa¿aj¹ce si³y.
W rzeczywistości to Polacy mieli pod Ossowem wiêcej ¿o³nierzy. Dowódca 33 pp, pp³k Jerzy Sawicki rzuci³ do kontrataku z Ossowa licz¹cy zaledwie stu ¿o³nierzy 2 batalion por. W³odzimierza Micha³owskiego. Usi³owa³ go wesprzeæ jedn¹ kompani¹ dowódca 36 pp p³k Leon Krakówka. Próba powstrzymania nieprzyjaciela zaakoñczy³a siê fiaskiem bowiem 2 batalion po zmieszaniu siê z uciekinierami sam uleg³ rozproszeniu bez walki. Wyrwa linii frontu jeszcze bardziej siê poszerzy³a.
Sowieci zajêli wschodni skraj Ossowa. Rozmieścili tu karabiny maszynowe, któóre sia³y morderczy ogieñ do uciekaj¹cych lub próbuj¹cych stawiæ opór. Zgin¹³ ppor. W³odzimierz Micha³owski, pad³ ciê¿ko ranny dowódca 7 kompanii ppor. Bia³y. Ppor. Jerzy Krupski pisa³ później: "Liczne grupy ochotników wycofywa³y siê w pop³ochu do wsi. Oficerowie l batalionu 36 pu³ku piechoty i 33 pu³ku piechoty starali siê przy pomocy groźby i rewolweru powstrzymaæ uciekaj¹cych. Udaje im siê tylko czêściowo. W ten sposób powsta³y wzd³u¿ drogi nieliczne i nieregulame grupki, które trwaj¹ w terenie, reszta zaś niepowstrzymanym potokiem przes¹cza siê b³ooniami na zachód od Ossowa. Dowodzenie na wszystkich szczeblach wymyka siê z r¹k - nie ma jedności w dzia³aniach."
w Ossowie ostrzeliwa³a siê tylko kilkudziesiêcioosobowa grupa ¿o³nierzy skupiona przy poruczniku Zdrojewskim i podporucznikach Micha³owskim oraz Wawryku.
|